Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Jacht: Oceanis 423
trasa: Santa Cruz de Tenerife - Teneryfa
termin: 15.09 - 29.09 2012

Trasa: Santa Cruz de Tenerife - Teneryfa, Las Palmas - Gomera, Tarajal - Fuerteventura, Rubikon - Lanzarote, Posito Blanco - Gran Canaria, San Sebastian - Gomera, Santa Cruz de la Palma - La Palma, Santa Cruz de Tenerife - Teneryfa.

"Znowu nam powieje dobry wiatr
Ulecimy żaglem pełnym gwiazd
Hej! na Wyspy Szczęśliwe
Na przekór złym snom
Bo wiem, że takie wyspy są”

relacje 2012 kanaryjskie 01Marina w Santa Cruz na TeneryfieSobota 15.09.2012. Santa Cruz de Teneryfa - przejmujemy nasz Oceanis 423

Wyspy Kanaryjskie i jak się mówi o nich czasem Wyspy Szczęśliwe znów na horyzoncie. Czy będą dla nas takie. Zobaczymy.

Początek jest bezproblemowy. Żadnych spóźnień samolotów, szybki przejazd busikiem z południowego lotniska do St Cruz za 10 Euro/osoby, czeka gotowy Oceanis 423, sprawne zakupy.

 

Niedziela 16.09.2012. Kurs na Gran Canaria.

Wiatr nie chce się określić. W porcie wieje z północy, na morzu z południa, potem ucicha, znów zmienia kierunek. Dziś nie możemy na niego liczyć, na silniku zatem obieramy kurs na Gran Canaria. Słońce praży, jacht kołysze długa fala, przychodzi pierwsza opalenizna, beztrosko płynie czas. Po południu stajemy w Las Palmas.

Wieczór zapowiada się spokojnie. Krzysztof wynajduje bar o nazwie Charleston z muzyką na żywo, kurs zatem do centrum (taksówka 5 Euro) i poszukiwanie baru. Gitarzysta gra na żywo utwory ze złotej epoki rocka, potem Krzysiek bierze gitarę i śpiewamy kilka szant, Hiszpanie grają swoje popularne piosenki, nie obywa się bez tańców .Przy barze dyskutujemy z jego bywalcami, barmanka ma słodki uśmiech i delikatne dłonie, jest coraz goręcej. Kres odlotowej imprezie kładzie dopiero zamknięcie baru. Nasze spotkanie z wyspami można uznać chyba za udane.

 

Kurs na Gran Canaria
W marinie w Las Palmas

Poniedziałek 17.09.2012. Plaże w Las Palmas na Grand Canaria.

relacje 2012 kanaryjskie 04Na plaży w Las PalmasPlanowałem około południa wyjście na Lanzarote, ale załoga dopomina się o słodkie nieróbstwo na plaży, muzeum Krzysztofa Kolumba i podobne akcenty Las Palmas. Czemu nie. Pewne znużenie wczorajszym wieczorem też ma chyba swój udział w chęci pozostania tego dnia w porcie, co przypomina mi znane powiedzenie o tym, co się dzieje z marynarzami i statkami w porcie.

Po południu zaliczam z Markiem długi spacer piękną plażą i ulicami miasta. Temperatura pod wieczór ciągle 27 stopni.

 

Wtorek 18.09. Na kursie Fuerteventura

relacje 2012 kanaryjskie 05Kurs na FuerteventuraMarina za dwie doby postoju kosztuje 28 Euro. Na kursie Fuerteventura.

Dziś piękna żegluga w półwietrze przy 3 do 4 B. Pogoda jak na zamówienie – słonecznie, wiatr z dobrego kierunku. Nic, tylko cieszyć się łagodnym kołysaniem jachtu, kojącym obrazem rozległego, błękitnego morza połyskującego w srebrzystych falach, życiem całym.

Pod wieczór dopływamy do portu Morro Jable, nad którym góruje soczewkowata chmura. Wiatr wzmaga się do 7/8 B. Na resztce genui jest ciągle 5/6 w. Po minięciu półwyspu Jandia przychodzi 2/3 B z północy i znikają nerwowe chwile. Locja podaje, że w porcie potrafią przyjść niespodziewanie porywy do 10 B. Końcówkę trasy do kotwicowiska w zatoce Gran Tarajal osiągamy około północy spokojnie na autopilocie.

 

Środa, 19.09. Z Fuerteventura na Lanzarote

relacje 2012 kanaryjskie 06Puerto del Castillo na FuerteventuraFuerteventura nie jest z pewnością z tych wysp, które urzekają zielonością. Turystów przyciąga przede wszystkim wielokilometrowy pas szerokich plaż na półwyspie Jandia. Obok nich niestety przepłynęliśmy wczoraj w nocy. Na wyspie dominuje pustynny i jałowy krajobraz, szare wzgórza uformowane są w najdziwniejsze kształty.

Pojawia się Puerto del Castillo, nieduża miejscowość o kolorowych domkach z czerwonymi dachami i lasem palmowym na brzegu. Powyżej widnieją eleganckie apartamenty.

Innych charakter ma Puerto del Rosario, duże miasto z przystanią promową. Dominuje w nim gęstwina białych zabudowań na tle szarości skał. Przy Isla del Lobos na północy wyspy fale rozbijają się w zielonych, wodnych fontannach, pod nami na zmianę szmaragdowa i błękitna woda.

 

relacje 2012 kanaryjskie 07Marina Rubikon na LanzaroteCumujemy w eleganckiej marinie Rubikon (34 Euro/dobę) na południu Lanzarote - nie ma jej jeszcze na papierowej mapie i w plotterze. Marina otoczona jest światem restauracji, sklepów, punktów usługowych. Wieczorem spacer do Playa Blanca nabrzeżną promenadą, wzdłuż której ulokowały się niezliczone, a zapełnione gośćmi restauracje. Coś z tym kryzysem w Hiszpanii chyba jest nie tak, jak mówią.

Wracamy równoległą ulicą, na której królują z kolei punkty z pamiątkami i liczne, elegancie sklepy z kosmetykami z bardzo atrakcyjnymi rabatami. Odkładam zakup tychże na dalszą część rejsu jeszcze nie wiedząc, że takich cen już nie będzie. Spotykamy w kilku salonach zabieg peelingu dokonywany przez drobne rybki. Osoby siedzą w akwarium i poddają się zabiegowi oskubywania jak to rozumiem. Ciekawe. Na koniec mała knajpka, w której koncertują gitarzysta i perkusista z oryginalnymi instrumentami. Spokojnie płynie nam czas.

 

Czwartek, 20.09. Góra Ognia na Lanzarote

Dziś wycieczka wynajętym busikiem ( 90 Euro) do Parku Timanfaya na Lanzarote, zwanego Montañas del Fuego - Góry Ognia. Po drodze mijamy pola lawy i surowe, szare wzgórza. W parku można wybrać się na zwiedzanie wielbłądem, z braku czasu preferujemy wariant autokarowy na 14 km trasie. Góry Ognia powstały w latach od 1730 do 1736 i w 1824, kiedy to z około 300 kraterów wypłynęło około 48 mln m3 lawy. Ta gigantyczna erupcja była jedną z najbardziej spektakularnych w historii wulkanizmu.

 

Krajobrazy Parku Timanfya
Zwiedzać Park można na wielbłądzie

Wrażenie, jaki wywiera oglądany krajobraz, jest niesamowite. Kratery, pola lawy, piasku, skały tworzą niemy, niezwykły i fascynującego świat. Niszczycielska potęga natury widoczna jest dookoła w całej pełni surowości. Na obszarze parku nie ma życia, a wulkan jest tylko słabo uśpiony. Kamienie znajdujące się kilka centymetrów pod ziemią mają do 100°C, a na głębokości 10 metrów temperatura dochodzi do 600°C. Woda wlana do rury kończącej się na tej głębokości wybucha z hukiem w powietrzu strumieniem pary. W restauracji na ruszcie ogrzewanym ciepłem ze studni pieką się połówki kurczaka. Chyba zacznę się interesować wulkanologią.
Po drodze zatrzymujemy się w kilku miejscach na wybrzeżu, aby podziwiać hervidores, imponujące kipiele, gdzie fale rozbijają się na skalach i wdzierają do wydrążonych, pionowych korytarzy strzelając w górę potokami piany.

 

Ruszt ogrzewany ciepłem wulkanu
Hervidores

Około południa czas wyjść w morze. Baksztagowe halsy przy 3/4 B wzdłuż znajomych brzegów, odpoczynek po lądowych trudach. Nadchodzi noc i wszechświat znów przemawia, tym razem z wysoka. Gwiaździsty firmament blaskiem gwiazd odbijających się w wodnej toni łaskawie spogląda na drobinę jachtu, Droga Mleczna w swej wspaniałości pogłębia wrażenie naszej kruchości. Za rufą i na dziobowej fali pojawiają się setki fluorescencyjnych, żywych, świetlistych punktów wyrwanych ze spokoju morza ruchem jachtu, tworząc migocącą rufową smugę i przesuwającąsię wzdłuż burt rozświetloną sferę. Bajkowa sceneria, niezapomniana noc.

 

Piątek 21.09. Cumujemy w Posito Blanco na Gran Canaria, rozrywkowe Maspalomas

relacje 2012 kanaryjskie 12Gran Canaria - na podejściu do Pasito BlancoPiękny poranek. Na horyzoncie szary stożek Gran Canaria. Pasatowe cumulusy o najróżniejszych formach i kolorach, zupełnie jasne, szare, ciemne, niektóre zabarwione na różowo, rozsypane są na niebie we wszystkich kierunkach. Słonce szybko nabiera swej mocy, jest ponad 30 stopni.

Stajemy w Pasito Blanco na południu wyspy. Po zwykłych czynnościach powejściowych po zacumowaniu, czas na Maspalomas, miejsce zabawy i rozrywki. Miasteczko jest rzeczywiście wesołe, szczególnie w piątek. Najpierw przysiadamy w barze z muzyką rockową, ale ponieważ gitarzysta gra bez przekonania, szukamy dalej. Trafiamy na bar z irlandzką muzyką i w to nam graj. Niedługo trzeba, aby zaczęły się pląsy w tym wesołym klimacie. Wygląda na to, że prawie całą publikę wciągnęliśmy do zabawy. W końcu i ja chwytam sympatyczną Kubankę do tańca. Dziewczyna czuje muzykę wspaniale.

 

Diuny Maspalomas
W irlandzkim barze w Maspalomas

Sobota 22.09. Zwiedzamy Gran Canarię

relacje 2012 kanaryjskie 16Kwiaty są piękne w ogrodzie botanicznymZnów busik i wycieczka do interioru. Na początek ogród botaniczny w Jardin Canario – największy ogród botaniczny w Hiszpanii – 2 tys. gatunków roślin na 27 ha. Dużo ciekawych drzew i roślin, małe wiejskie muzeum, ale klejnotem ogrodu jest kolekcja niezliczonych kaktusów. Można tu spędzić dużo czasu, ale w planie mamy też inne miejsca.

Mozolnie wpinamy się w góry. Nagie skały wreszcie ustępują i pojawia się las piniowy, potem lasy laurowe i znów pinie. Zatrzymujemy się Roque Nublo, Pico de las Nieves, Roque Bentyaga. Jest chłodniej, wiatr delikatnie szumi w gałęziach drzew, wszędzie przepiękne widoki ostrych szczytów, spektakularnych dolin. Dalej już zjazd w kierunku Mogan.

Dotąd jazda po górach była czystą przyjemnością. Jednak nasza dalsza droga na zachód prowadzi już górską granią, dalej nie jest lepiej.

W dół zjeżdżamy jednopasmową drogą, na poboczu żadnych ochronnych barierek, nachylenie jezdni sięga do ok 25%, ciasny zakręt za zakrętem.

Z jednej strony pionowe skały, z drugiej przepaścista dolina. Nikt nic nie mówi. Zbliża się zmierzch, ale i nasza wycieczka osiąga w końcu jakaś ludzką drogę. Emocje opadają, i tak jednak musimy je rozładować w najbliższej tawernie. Przejazd tą trasą polecamy jedynie miłośnikom doznań z gatunku ekstremalnych, z samochodem o gwarantowanych hamulcach i dobrym kierowcą. Nam sprzyjał fakt, że w załodze było dwóch Krzysztofów, a Ewa jak potem wyznała, już chyba dawno tak intensywnie się nie modliła. Wieczorem nie ma za dużo chętnych na zabawę do Maspalomas.

 

Imponujące kaktusy w parku botanicznym
Na oglądaniu palm można spędzić sporo czasu
Przepiękne widoki górskie
Stroma i kręta droga z gór w kierunku Mogan

Niedziela 23.09. Mijamy Teneryfę i Gomerę w drodze do La Palma

relacje 2012 kanaryjskie 21Znów pod żaglami w drodze do La PalmaDziś morski dzień, przed nami Teneryfa i Gomera. Przy 2/3 B pierwszy raz w rejsie kurs na „motyla’, przy 3 do 4 B przechodzimy na sprawdzony baksztag.

Przedpołudnie można by nazwać regeneracyjnym. W dalszej części dnia załoga się ożywia, a przyczyniają się do tego także goście – około 10 delfinów wyczynia przed dziobem wodne akrobacje. Jak by od niechcenia przechodzą z lewej na prawą burtę, wirują, płyną to parami to czwórkami/piątkami. Spektakl trwa długo. W końcu jeden z nich uderza na pożegnanie płetwą w burtę i jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki wszystkie delfiny znikają. Neptun ciągle przyjazny, morze skrzy się w słońcu, czas się zatrzymuje. Można by tak żeglować bez końca.

 

Poniedziałek 24.09. Zawijamy do mariny w St Cruz de Palma

Na horyzoncie La Palma. Co różni ją z daleka od innych wysp Kanarów to zielone górskie stoki. Wyspa jest otoczona pierścieniem cumulusów, które utrzymują się na górnej granicy piniowych lasów. Powyżej widnieją skaliste, górskie granie. Około 11:00 wpływamy do ładnej mariny w St. Cruz de Palma. Upał nie zachęca do rzucenia się od razu na zwiedzanie, dopiero po południ idziemy w miasto. Celem na początku jest sławne Sanktuarium Matki Boskiej Śnieżnej w Las Nieves, 3 km od St. Cruz, położone na zboczu, otoczone palmami i piniami. Nastrojowe wnętrze, jaśniejący srebrny ołtarz, chwila zadumy i modlitwy. Ciąg dalszy to barwne uliczki miasta, tawerna, jakiś drink, kontemplacja wieczoru.

 

Podchodzimy do St. Cruz de Palma
Sanktuarium Matki Boskiej Śnieżnej

Wtorek 25.09. La Palma - wycieczka w góry - obserwatorium astronomiczne

relacje 2012 kanaryjskie 24Góry Roque de Los Muchachos na La PalmaKolejny raz Opel Vivaro zabiera załogę na wycieczkę. Serpentyna pnie się powoli w górę zboczami krateru Taburiente pośród piniowego lasu, widoki na zbocza i morze niezapomniane.

Osiągamy obserwatorium astronomiczne na Roque de los Muchacho, największe na północnej półkuli. Kopuły teleskopów ulokowane na szczycie skalistych gór tworzą wrażenie krajobrazu jak z science fiction.

Z widokowych punktów otwierają się krajobrazy przepaścistych dolin, skalistych grani, górskiego świata dumnego i spokojnego. Ten spokój, za którym tak często tęsknimy, odnalazłem też na Taburiente.

Kolejny punkt wycieczki to muzeum bananów w Tazacorte. Jest nieduże, ale zawiera dużo informacji. Wizytę w nim kończy degustacja likieru i dżemu bananowego. Oba przednie. Muzeum wina w La Manche jest niestety zamknięte, na osłodę pozostaje chwila przerwy na skwerze, pięknym roślinnym zakątku z fantazyjnymi mozaikami. Wieczór kończymy życzeniami cudownej krainy marzeń.

 

Obserwatorium astronomiczne na Roque de los Muchachos
W muzeum i ogrodzie bananów

Środa 26.09. Na Gomerze

Żegnaj La Palma, przed nami Gomera. „Tafla” prawie absolutna, na ryby dziś czas. Dwóch Krzysztofów wypuszcza wędki. Czekamy. Jest. Krzysztof zbiera linkę. Ryba jest blisko. Niestety zrywa się. Spore rozczarowanie. Po chwili znów jest, tym razem na drugiej wędce i tym razem jest na pokładzie. To spory tuńczyk, wędkarz jest szczęśliwy. Dalsze oczekiwanie nie przynosi zdobyczy. Widocznie opuściliśmy już dobre miejsce na połów. Za to znów 3 do 4 B z baksztagu i długa oceaniczną fala. Kolejne piękne chwile w poszumie fali i zapomnienia. Gomera od północno wschodniej strony jest skalista, imponujące klify i głębokie doliny tworzą surowy, majestatyczny krajobraz, za to marina w San Sebastian jest najbardziej przyjazna z odwiedzanych, formalności minimalne, opłata 32 Euro.

 

Jest tuńczyk
chodzimy do San Sebastian na Gomerze

Czwartek 27.09. Droga powrotna na Teneryfę

relacje 2012 kanaryjskie 30Poranek jak marzenieWyjście o 04:00, daleka jest droga do St. Cruz. Księżyc w pełni napełnia morze poświatą. Za jakiś czas zachodzi i jeszcze raz nad nami gwiaździste, kanaryjskie niebo.

Nocna żegluga skłania do rozmyślań. Rejs wiele nam ofiarował, Opatrzność była łaskawa, mogliśmy się cieszyć wspaniałością tego świata. Trudno w tej chwili nie myśleć o słowach najbardziej znanego hymnu Jana z Czarnolasu.

Kolejny dzień to baksztagowe 6/7 B, flauta, próby połowu, „twarzowe” 4/5B i bardzo silne szkwały przy cumowaniu w St. Cruz.

 

Piątek 28.09. Wycieczka na wulkan Teide na Teneryfie

relacje 2012 kanaryjskie 31Przystanek w drodze na TeideRejs na Kanarach jest niepełny bez wycieczki na wulkan Teide na Teneryfie.

Znów zatem kalejdoskop wrażeń – wspaniale widoki wybrzeża, pustynne piaski, gdzie kręcono „Gwiezdne wojny”, majestat Teide, spacer w upale skalistym wąwozem, gdzie nie jest dobrze się zagubić i tonące w zieleni Puerto de la Cruz.

Wieczorem pożegnalny wieczór na mieście przy dobrej muzyce, spacer przez wesołą dzielnicę i jeszcze raz przyjazna kompania na jachcie.

 

Tu jeszcze zielone stoki Teide
Piaski uwiecznione w "Gwiezdnych wojnach"
Skały, lawa, trudne ścieżki wulkanu Teide
Jeszcze raz wino i muzyka

Adam Kajdewicz