Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Jacht: Bavaria 44
trasa: Breege, Kopenhaga, Malmo, Klintholm, Vitte, Breege
termin: 16.07 - 23.07 2011

 

relacje 2011 baltyk 01Port w BreegePo kwietniowym rejsie na wodach wokół Korsyki i Sardynii w lipcu zorganizowaliśmy rejs na zachodnim Bałtyku, ze startem z Breege na Rugii.

Grupa z Olsztyna przybyła do mariny samochodem, warszawska cześć załogi wybrała trasę pociągiem do Świnoujścia i dalej do Stralsundu i Sagardu. Koszt jazdy pociągiem w obie strony wyniósł ok. 200 zł/osobę.

 

Sobota, 16.07

Przejęcie naszej Bavarii 44 o nazwie „Maja” odbywa się bez problemów. Integracja załogi następuje szybko, a 7osób – Gosia, Rysiek, Aga, Jurek, Ewa, Zygmunt i Adam – ma na jachcie dużo miejsca.

 

Niedziela 17.07

relacje 2011 baltyk 02W drodze do KopenhagiOd rana nieźle wieje, wiatr gwiżdże w olinowaniu, dokonujemy więc ostatnich zakupów i czekamy, aż zgodne z prognozą „zelżeje”. Około 1300 wiatr słabnie i możemy oddać cumy. W marinie jest dużo miejsca do manewrowania, za to wyjście na otwarte morze prowadzi długim, dobrze oznakowanym, ale wąskim torem wodnym. W wielu miejscach zejście z toru gwarantuje dłuższy postój na mieliźnie. Po około dwóch godzinach pilnowania się pław jacht nareszcie jest wolny od lądowych ograniczeń i może wybrać swobodnie kurs. Nam pasuje kierunek na Kopenhagę. Do zmroku niewiele się dzieje. Słońce delikatnie prześwituje przez chmury, południowy wiatr 1-2B nie chce nabrać mocy, wolno ciągniemy w górę. Na kilka godzin załączamy silnik, aby nie wypaść z przyjętego planu rejsu.

 

Poniedziałek, 18.07

relacje 2011 baltyk 03Załoga w marinie w KopenhadzeW nocy przyszedł deszcz i wiatr. Szybko pokonujemy mile. Nad ranem wchodzimy na tor podejściowy i ciągle na żaglach dopływamy prawie do wejścia w Kopenhadze.
W mieście stajemy, a jakżeby inaczej w sympatycznej marinie ”pod syrenką”. Opłata portowa – ok. 40 Euro. Pogoda jak na zamówienie – ciepło i słonecznie. Byłem już Kopenhadze kilka razy, ale zawsze z przyjemnością do niej wracam, aby przejść się po Nyhaven i odwiedzić centralny pasaż. Miasto jest ogólnie znane wśród żeglarzy poprzestanę zatem na uwadze, że jest tu miło i przyjemnie.

Dla przypomnienia, w Danii nie obowiązuje Euro i trzeba sobie jakoś radzić z brakiem koron. Wymiana małych ilości Euro w kantorach jest nieopłacalna.

 

Pod pałacem królewskim w Kopenhadze
Nyhaven
Kopenhaska Syrenka
Zjazd Mikołajów w Kopenhadze

Wtorek 19.07

Dziś dzień pięknej żeglugi. Słońce i wiatr, szanty i dobra kompania. Czegóż nam więcej braknie. Nie liczymy godzin ni mil. Około 14 stajemy w Malmo, w marinie oddalonej ok. 20 minut spaceru od miasta. Średnia głębokość wynosi w marinie ok. 3 m, ale są chwile, kiedy lepiej chyba nie patrzeć na sondę, a skupić się na manewrowaniu. W pobliżu miasta jest marina o zanurzeniu 2, m ale niestety nie jest to marina dla Bavarii 44. Z dobrych niespodzianek szokująca jest opłata za marinę –15 Euro.

Po obiedzie czas na Malmo. Miasto jest duże, z wieloma szacownymi, zabytkowymi budynkami. W pobliżu centrum rozciąga się wielki i ładny park, a spacer w nim jest nadzwyczaj przyjemny. Koniecznie, jak w Amsterdamie, trzeba uważać na rozpędzonych rowerzystów. Nie znają litości. Od skraju miasta do mariny gdzie stoimy, rozciąga się wielki, starannie utrzymany trawnik, graniczący z piaszczystą lub kamienistą plażą. Przy jednym z rowerowych parkingów na deskowym parkiecie trwa w najlepsze zabawa taneczna wszelkich grup wiekowych. Kto wspomni o chłodnych Szwedach, żywo zaprzeczę.

 

W marinie w Malmo
Pasaż wzdłuż morza do centrum
Malmo i rowery
Uliczki Malmo

Środa, 20.07

relacje 2011 baltyk 11Słynny most łączący Malmo z KopenhagąWychodzimy wcześnie. Powrotny kurs biegnie pod słynnym mostem (prześwit 55 m) łączącym Malmo i Kopenhagę.

Konstrukcja jest imponująca i nie ma się obawy, że jacht nie przejdzie pod mostem. Sprzyjający nam jak dotąd Neptun zesłał północy wiatr, nie za silne 2-3B, ale wystarczające na dzisiejszy przelot.

Na horyzoncie widnieją coraz wyraźniej białe klify na wyspie Mon, za wschodnim cyplem nieźle dmucha, tak, że szybko podchodzimy do Klintholm.

Krajobraz na brzegu jest sielankowy – na zielonym, łagodnym zboczu wyrastają kępy drzew, czernią się pola uprawne, a pojedyncze domki spoglądają na morze. W Klintholm jest gęsto od jachtów, ale znajdujemy jeszcze miejsce przy kei. Kolejne jachty stają już w tratwie lub przyklejają się, gdzie się da. Załoga wyskoczyła do marketu, ja smażę się w słońcu w kokpicie.

W Klintholm oprócz mariny dominują wypoczynkowe apartamenty i nie za bardzo jest co zwiedzać, pogłębiamy zatem do późna nasze rejsowe znajomości.

 

Zachód słońca w Klintholm
Tłok w marinie w Klintholm

Czwartek, 21.07

Dzień wstał zachmurzony. Wiatr mamy korzystny, toteż żegluga zapowiada się spokojnie. Tak też to wygląda na wodzie, ale od południe zaczyna siąpić. Potem pada coraz mocniej i wieje coraz silniej. Na tor do Vitte na wyspie Hiddensee wchodzimy już przy ’’szóstce” i sporym deszczu. Na torze mijamy się z promami płynąc prawie skrajem toru. Wtedy sonda wskazuje już niewielkie głębokości. W Vitte zacumować można tylko na tratwie, stajemy jako piąta łódka obok sympatycznej niemieckiej rodziny z maluchem w kołysce. Ciągle pada i nie bardzo chce się nam wyściubiać nosa. Deszcz jednak ustaje i na kolację wstępujemy do gospody specjalizującej się w rybach. Filet z dorsz jest wyborny, a piwo dorównuje mu smakiem.

 

Piątek 22.07

Do Breege zostalo około dwóch godzin żeglugi. W markecie odkrywamy alkohole w bardzo przystępnych cenach i nie muszę dodawać, że pewien ich zapas powiększył nasze bagaże. Drobna mżawka nie ustaje nie napawając ochotą do zwiedzania skądinąd ładnej wyspy Hiddensee. Czas zatem na powrotny kurs. Powrót odbywa się bez problemu, oddanie jachtu także.

Adam Kajdewicz
Zainteresowanych żeglugą z Rugii lub innych baz w Niemczech proszę o kontakt. Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.